Rozrywka.Goniec.pl > Gwiazdy > Piotr Jacoń o procesie sądowym związanym z tranzycją dziecka. "Nieludzka procedura"
Elżbieta Włodarska
Elżbieta Włodarska 19.06.2024 22:51

Piotr Jacoń o procesie sądowym związanym z tranzycją dziecka. "Nieludzka procedura"

Piotr Jacoń
fot. KAPIF

Piotr Jacoń ma transpłciowe dziecko. W jednym z ostatnich wywiadów opowiedział, z czym musiała się zmierzyć jego rodzina w momencie, gdy jego córka chciał przejść tranzycję. Okazuje się, że te wspomnienia są bardzo bolesne.

Piotr Jacoń jest ojcem transpłciowego dziecka

Piotr Jacoń jest dziennikarzem oraz prezenterem, od lat związanym z TVN24. Głośno zrobiło się o nim w 2021 roku za sprawą jego życia prywatnego. Wówczas obwieścił za pośrednictwem “Repliki”, że jego córka jest osobą transpłciową. 

Dziennikarz całym sercem wspierał swoje dziecko, a publicznie okazując mu zrozumienie, być może pomógł innym zrozumieć, że transpłciowość nie jest niczym złym i nie można jej piętnować, a wręcz przeciwnie - należy ją zrozumieć.

Ojciec myślał, że miał syna. Rozumie pan: s y n a. Ach, jak to brzmi! S y n – duma. Aż tu nagle ten syn mówi, że jest dziewczyną, czyli – jak podpowiada nam patriarchat – kimś jakby gorszym - mówił w rozmowie z “Repliką”.

Te słowa Popek o Holeckiej mogą zaskoczyć. Szczere wyznanie

Rzeczywistość osób transpłciowych

Piotr Jacoń był gościem Odety Moro w “Onet Radio”, gdzie opowiedział o swojej książce, opowiadającej o historii jego transpłciowej córki i o tym, z czym przyszło się im zmierzyć. W “Wiktoria. Transpłciowość to nie wszystko” zdradził, jak wygląda proces sądowy, który jest niezbędny do przejścia tranzycji.

Tak jak każda osoba transpłciowa, która chce, a przecież chce mieć dowód osobisty, który jest dowodem, a nie antydowodem osobistym, musi pójść do sądu, musi pozwać swoich rodziców. To jest bardzo ważny wątek tej książki. Jest tutaj sporo relacji rodzicielskich - opowiedział w rozmowie z Odetą Moro.

Wyjaśnił także, że te sprawy są paradoksalne, bowiem, choć zgadzają się z decyzją córki i wspierają ją całym sercem, są przeciwnymi stronami, przez co nie mogli nawet zasiąść razem - kazano im się rozdzielić.

Ponadto wspomniał, że w jego książce zawarte są również historie innych osób i one nie zawsze kończyły się szczęśliwie. Dziennikarz wyjaśnił, że procedury są skrajnie różne i nigdy nie ma pewności, że przebiegnie ona szybko i sprawnie.

Niby procedura jest ciągle ta sama, ale możesz albo tkwić w tym przez rok, a nawet więcej i nie dostać wyroku, a możesz załatwić wszystko na jednej rozprawie online i od razu dostajesz to, po co przychodzisz [...] ta książka do jakiegoś stopnia oczywiście jest także postulatem takim, wiesz, krzykiem: zróbmy coś z tym, bo tak nie może być - tłumaczył Piotr Jacoń.

ZOBACZ TAKŻE: Chajzer pokazał zdjęcie z wypadku syna. Wcześniej reklamował kebaba

Piotr Jacoń szczerze o transpłciowości

To jest druga książka Piotra Jaconia, która jest ściśle związana z transpłciowością. Pierwsza: “My, trans”, ukazała się w 2021 roku i nieco odbiega od drugiej. Jak zdradził dziennikarz w rozmowie z Odetą Moro, wówczas jeszcze nie znalazł w sobie tyle odwagi, by móc zdradzić wszystkie szczegóły, również te nieprzyjemne i bolesne.

Od każdej osoby, z którą rozmawiałem, czegoś się dowiedziałem. Właściwie także o swoim życiu. Znaczy o tym, co gdzieś mnie za chwilę może spotkać. Tutaj czujemy się pewniej jako rodzina. [...] Znaleźliśmy gotowość na to, żeby znaleźć się we wspólnej książce. To znaczy, że to jest ta miara naszego sukcesu rodzinnego - powiedział.

Piotr Jacoń podkreślił również, że są też takie sytuacje, z którymi rodzice nie są w stanie sobie poradzić i nie mogą pogodzić się z losem i decyzjami podjętymi przez ich dzieci. Zaznaczył także, że nie zawsze są one związane z transpłciowością, lecz również z innymi sferami życia.

Nie tylko przy transpłciowości tak się dzieje. Dzieje się to przy takich sytuacjach, kiedy na nas, na rodziny, spada coś, na co po prostu nie jesteśmy gotowi. I albo mamy taki tryb trochę zadaniowy, ale też wspólnotowy, że czujemy, że powinniśmy robić to razem, albo zaczynamy się żreć o to, kto ma lepszy pomysł na to, jak sobie te kwestie rozwiązać. I te rodziny czasami się rozpadają, bo zapominają o relacjach - mówił dziennikarz.